Szukam partnera
UBERIDE na Facebooku

Wujek Janek – finał

  Część druga. W poprzednim odcinku. Flashback: Ranek, niedziela, myjka. Wołomin, to przede wszystkim. I dywaniki. Przy trzecim łapię zlecenie. Do Warszawy. Do miasta. Do życia. Podjeżdżam. Podchodzi panna. Trochę Naomi, trochę Kate. Ma długie nogi. I męża. Na którego właśnie czekamy. Całość tutaj: Wujek Janek – część pierwsza   __________________ Wychodzę z wozu, otwieram

foto: Paweł Grott

Wujek Janek – część pierwsza

  Jest dzień, jest niedziela, Wołomin ciężko wstaje, z trudem dycha. Z wolna podnosi się z kolan, ociera przekrwione oczy z przykrótkiego snu. Kolejny weekend minął, po sobotniej nocy trupów tu w Wołominie nikt nie liczy. Ci co przeżyli, ci zostali. A już zwłaszcza wiosną. Tak tu jest. Tymczasem klęczę na myjni, na Sikorskiego, generała Władysława,

foto: paweł grott

Żabka

  Wylaszczona i skąpo odziana Karin wsiada na Smolnej. Jest z nią typ, taki mocno przyklejaszczy, dżidżi amorozo, szarmancik, co sami wiecie. I w mankiet buchnie, koszyk róż na pierwszą randkę przyniesie. Bezdomnego psa pogłaszcze, żebrakowi rzuci pięć dych a i złamaną nóżkę gołąbka sklei skoczem, jak trzeba. Zaraz po wejściu koleś startuje w mizianko,

Autor: Paweł Grott

Grzywka Hitlera

  – Ej, no kurna Paweł, no poczekaj na Grubego, Paweł,  jeszcze Gruby z nami jedzie! – krzyczy do mnie Włodas z tylnej kanapy. W łapie ma puszkę królewskiego, wymachuje nią mocno gdy tak krzyczy, coś tam się z puszki ulewa. Na podłogę w tojce, pryska pianą na wyszalikowanych współtowarzyszy, co obok. Prysk, bryzg, olala. Kumplom

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Opowieści z ramki. W stronę plaży

  Wychodzę na ulicę, tam pod orlenem. Radzymin, droga powrotna do centrum, trzecia nad ranem, tu i teraz. Ramka szlugów grozi srogim rakiem, wystarczy napisy poczytać, bo ogólnie ciemnomroczy ten obrazek. I proroczy, to mnie czeka. Ciemność. Mnie czeka. A sam obrazek, jak to obrazek na ramce. Odstraszający. Z tym, że ten do tegociemncy. Ni chuja nic nie widać

foto: Paweł Grott

Majóweczka

  Bach! Łups! Plask! Dobiega z tylnej kanapy. I zaraz potem:  – A mam cię skurczybyku! Hehe. To ostatnie z satysfakcją, tak przez wielkie He. Do tego powtórzone: – No, popatrz, Hanka, jaki bydlak, kurna. Normalnie. Mam ją, sukę. Hehe. Lecę niespiesznie Marywilską w stronę Nieporętu, jak dla mnie te odgłosy to czysty spokój, tu i teraz. Wokół

foto: Paweł Grott

Robert i Robert

  Krótko po 20stej we wtorkowy wieczór podjeżdżam pod wypasioną lampionami knajpę przy Szopena. Asfalt ulic już prawie dosechł po niedawnej burzy, teraz szybko paruje, oddaje nagromadzone ciepło wiosennego dnia. Miasto wokół pachnie, wszytko aż krzyczy tą nagle nastałą wiosną. Rwie się do tańca, rwie się do życia. Szyby w kijawce mam

foto: Paweł Grott

Bystra, bystra

  Druga w nocy, ja na Mokotowie. Skończyłem kurs na Obrzeźnej przed chwilą, dwie mocno uśmiane, narąbane panny zawiozłem w pielesze, jeszcze po drodze orlen zahaczyliśmy. ‚Panie Pawle, jakieś winko z koleżanką byśmy, pan podbije pod nocny’. Kontynuacji wieczoru na chacie na Obrzeźnej udało się pół cudem uniknąć, mimo mocno nalegającej Klaudii. ‚Oj, Paweł, może

foto: Paweł Grott

Okruchy nocy

Poniedziałkowy świt to taka dziwna pora, trochę eklektyczna. Wszystko się wtedy miesza. Weekend z tygodniem, dzień z nocą. Ci pędzący do pracy, w garniakach, z tymi co wracają z dwudniowych imprez. Wymiętolonymi w opór. Wśród tych ostatnich  jest i Łukasz. Słania się na nogach przy skrzyżowaniu Jerozolimskich z Emilii Plater, pod Marriottem. Macha do mnie, jakby co najmniej Andżelinę

foto: Paweł Grott / jf

Opowieści z ramki. Karol

Gdzieś na stacji przy Paryskiej, na Orlenie odpalam kolejnego szluga. Trzecia nad ranem, auto zatankowane, ja na chillu. Nowa ramka, na niej taki widok, taka historia w moim móżgu się tli. Się czai. A niech to, opowiem co widzę. *** Karol jest mocno smutny dzisiaj. Choć wiosna aż krzyczy zielenią młodych pędów, a i dziewczyny,

Play
Play
Play
previous arrow
next arrow
Slider