Alkopanny. Akt pierwszy

Alkopanny. Akt pierwszy. Godzina 23:35, ulica Kaspijska.

Podjeżdżam pod blokowisko na Stegnach. Włączam awaryjne, czekam w wąskiej uliczce pomiędzy 10-piętrowcami, ja karzeł wśród Goliatów. Po chwili nadchodzą moje boginie. Dokładnie 3 boginie. Wszystkie trzy w miniówkach do pół-dupy, na nogach kabaretki, szpileczki minimum dziesiątka, obcisłe skórzane kurteczki, mocny makijaż. Wyglądają zajebiście, no królowe nocy. Takie do schrupania. Samo mniam.

Machają do mnie z daleka, całusy wysyłają. Są w szampańskim humorze. Wsiadają wszystkie trzy, na tylną kanapę. Drobne są, to się mieszczą, choć do komfortu pewnie im daleko, w końcu tylna kanapa w megance, to nie łóżko king-size w szeratonie. Wypachnione opór, każda innymi, więc w aucie zapach, jak w daglasie na poświątecznej wyprzedaży.

– Cześć Paweł, o jaki przystojniacha nam się trafił, można muzę głośniej? Tak na full. Ale nie taką, no nie taką. Wrzuć eskę, albo eremef max. Jestem Magda, a ja Bogna, a ja Wiola. – przekrzykują się wzajemnie, podają mi drobne dłonie, przez przednie zagłówki. Śmieją się do mnie.

Przełączam na eskę. Dobrze trafiłem. Wyjątkowo nie reklamy, a Hozier leci z tej eskowej plajlisty. Take me to church. No, może niekoniecznie do kościoła bym was zabrał, dziewczyny, ten kingsajz w szeratonie, już bardziej. Pomieścimy się, ja też szczupły.

Podgłaśniam opór, w sumie niezgorszy kawałek. Slalomuję pomiędzy autami na Sobieskiego. Dziewczyny śpiewają z tyłu. Są już lekko zrobione, wiadomo, biforek przed klubem. Serio, lubię tę robotę.

Którejś z dziewczyn dzwoni komórka. Przebija się przez wokal Hoziera uporczywym dryń-dryń. Wiola, albo Bogna, odbiera. Przedtem krzyczy:

– Szybko, ścisz tę muzę! – to do mnie. A do koleżanek – Dziewczyny, teraz pssssst. Mój Remek dzwoni. A ja śpię.

Ja cicho, one cicho. Taka konspira. Właśnie skręcamy w Spacerową, nie wiem, czy kierunek mam wrzucić. ‚Tsyk-tsyk’ tuż przed północą?  Dosyć jednoznacznie brzmi, mało piżamkowo. Nie włączam. Dobrze robię.

– No cześć kochanie – mówi Wiola do słuchawki, miękkim, zaspanym głosem. Momentalnie zmieniła, bo przed momentem to ‚Take me to church’ było, na dużej chrypie. Ma dziewczyna talent. Koleżanki chichocą, Wiola ucisza je strzałami z łokcia, na tej tylnej kanapie. Raz w lewo, raz w prawo. – Aaaa, ziewa do słuchawki. Dobrze, że dzwonisz misiaczku, już prawie zasypiał twój kotek. – mówi aksamitem.

Misiaczek coś odpowiada kotkowi, w aucie cisza. Bezszelestnie wspinamy się Spacerową, na tyłach ruskiej ambasady, w stronę tętniącego miasta. Redukuję obroty, żeby silnika nie było słychać, w końcu to diesel, głośny jest skubaniec. Psiapsiółki Wioli tłumią śmiech, ja też. Ale gościa w rogi wali, no ja nie mogę. Niedługo trwa ta ich zoo-rozmowa. Remek życzy Wioli kolorowych snów, miękkiej podusi, ona mu samych wygranych na plejstejszyn dziś w nocy. Na koniec ślą sobie siedem milionów buziaków.

– Ufff! – z ulgą oddycha Wiola, gdy już czerwona słuchaweczka naciśnięta na smartfonie. – Odbębnione. Dobrze, że teraz, a nie w klubie mnie złapał – śmieje się do koleżanek. – Muza z powrotem i jazzzda, jazdeczka! – Głos jej wrócił. Podgłaśniam radio. Śpiewa Rihanna. Zaraz odbijamy z Batorego w Niepodległości i już na miejscu.

Zanim skończymy kurs, Bogna i Magda, śmiejąc się opowiadają Wioli, co też ich chłopacy teraz robią. Jeden w call-centre na nocną zmianę, drugi na saksach w Londynie, dowiaduję się mimochodem. One, wiadomo, śpią. Jak Wiola. Na miękkiej podusi.

Zajeżdżam pod klub. Gigantyczna kolejka przed wejściem.

– Poradzicie dziewczyny? – pytam. – Godzina czekania, jak nic.

– Jasne przystojniachu, damy radę. Bocznym wejdziemy, ochroniarze nas znają tu, w końcu nie pierwszy raz- śmieją się, wysiadając – Siiiii ja!

Ślą mi buziaki po wyjściu z auta, gdy tak idą do bocznego wejścia, przypalając papierosy i lekko chwiejąc na kostce brukowej w tych szczudło-szpilkach, opiętych na tyłku miniówach. Odjeżdżam.

Jeszcze je spotkam tej nocy.

Cdn.

Alkopanny. Akt drugi

 

4 thoughts on “Alkopanny. Akt pierwszy”

  1. PePe says:

    Kiedy ciąg dalszy?

    1. mm
      Paweł Grott says:

      Za kilka dni będzie. Do tygodnia. Może uda się wcześniej.

      Pozdrawiam ciepło,
      Paweł Grott

  2. kawiarnia123 says:

    ale gniot, jak historie z Wampa i ta reklama sponsorowana na FB kurwa uber psiarz bloger

    1. mm
      Paweł Grott says:

      Mistrzowska recenzja, gratuluję celności pióra.

      Pełen podziwu,
      Paweł Grott

Dodaj komentarz

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider