Zaspa

 

Wbijam się przednimi kołami w zaspę. Nie, żeby celowo, zwyczajnie nie widziałem, że to zaspa. Biało z góry, biało z dołu, kurs polnymi drogami na dalekim Wawrze, ślizgam się jak kaczka krzyżówka na zamarzniętym stawie. Weź tu odróżnij zaspę, od drogi. Nie odróżniam, zawrotkę chcę zrobić pod jakąś budową, a tu nagle front auta miękko w dół, koła buksują i ani w przód, ani w tył. Ku widocznej uciesze dwóch najebanych pasażerów na tylnym siedzeniu focusa.

Uberek-frajerek, hehe. Sportowe auto, eSTeka, mamusia kupiła, hehe. Zimówki chociaż założyłeś? Mają chłopaki zabawę, gdy ja wyję silnikiem, desperacko usiłując się wydostać. Szofer na medal, kurs na pięć gwiazdek.

Kierowcy z tylnej kanapy doradzają, jak się wygrzebać. Tacy goprowcy od siedmiu boleści. Napici z beczułki bernardyna.

–  Weź do przodu kolego, hehe, tylko sprzęgło powoli puszczaj, a gaz na pełnej piździe. – przekrzykują się. – Nie tak, nie tak, koła prosto daj, i teraz. Poczekaj rozbujamy, hehe, tylko muzę jakąś daj. I jakieś dupy, najlepiej, hehe, wtedy rozbujamy, nie Waldek? I raz, i dwa, i raz, i dwa, i… chuj… hehe, no takiego kursu to my jeszcze nie mieli, co nie Waldek? Zara nas wilki wpierdolą w tej ciemnicy, hehe. Śmy Waldek pojechali tym uberem, mówiłem żeby taksę brać, hehe.

Ubaw mają po pachy, lekko zaczyna mnie to wkurwiać. Kończę desperackie próby wydostania. I tak po pół ośki już się zakopałem, słuchając tych rad. Mam ich serdecznie dość.

–  Wysiadacie – mówię – Do Przewodowej z 50 metrów, tam zamówicie innego ubera. Albo taksę, skoro uberek-frajerek, wasza sprawa. Out.

– No jak to, panie szofer, kurs zamówiony, kurs zapłacony, hehe – bełkoce kumpel Waldka – I co teraz?

Jasne, istotny problem. Mnie tu wilki wpierdolą w tej zaspie, a on 12 złotych będzie ściągał, pewnie z masy spadkowej. Bo kurs niedaleki, z Fieldorfa jechaliśmy.

– Kurs anuluję, opłaty nie będzie. A teraz wypierdalać. I sorry, że nie dojechaliśmy – dodaję, chyba niepotrzebnie, jakoś sumienie mnie ruszyło. W końcu nie oni w tę zaspę, a ja.

Wychodzą, w te śniegi, z wolna gonią węża ku latarniom na Przewodowej. Latami będą mieli co opowiadać przy browcu. Już to widzę. ‚A pamiętasz Waldek, jak kiedyś uberszofera wzięliśmy z Explosion? Zima była a on, haha, no żesz kurwa, w zaspie skończył.’ Epic story, sam bym się śmiał, wspominając.

Kurs anuluję, opłaty nie pobieram. Potem dzwonię do Maćka, on dzisiaj też jeździ w nocy, meganką. Zamieniliśmy się na auta. Wyciągnie mnie z tej zaspy, tylko żeby linkę holowniczą jeszcze na statoilu ogarnął. Akurat wiezie pasażera, więc mówię mu, żeby na spokojnie, zrobił tyle kursów, ile trzeba, ja poczekam w tej zaspie, nawet i pół nocy. Podaję mu adres. W aucie pół baku, ciepło jest, przed wilkami zamknę drzwi. Blachy nie przegryzą przecież, to tylko na holywoodzkich szmirach. I tak w dupie mam to dzisiejsze jeżdżenie.

Zatrzaskuję auto, rozkładam fotel, włączam muzę. Eva Cassidy* leci z płyty. ‚Time after time’ . Cover hitu Cindy Lauper sprzed lat. Sorry, Cindy, ale przy wykonaniu Evy, chowasz się do buta.

 

Co tu kryć, Eva Cassidy kołysze mnie do snu. W nim nurkuję w ciepłych azjatyckich lagunach, gdzieś na rajskiej plaży Mindanao. Kolorowe ryby gonię, morskiego żółwia. Na pewno nie ma mnie tu, na w zaspie w  podmiejskim  Wawrze. Jest bajecznie.

Budzi mnie pukanie w szybę. Plus ostre dwuświatła prosto w twarz. Pierwsza myśl: policja, chowaj się. Tylko gdzie. Pod podsufitkę? Mija chwila, zanim rozpoznaję. Najpierw megankę, po rombie na masce, potem Maćka. Po nieogolonym ryju. Wali w moje okno. Miękką ręką otwieram szybę.

– Budż się Paweł, dżiajdżou przyjechało – mówi Maciek – kurwa, reskju tim.

– Super, że jesteś Maciek – mówię, obudzony – Zajebałem się w tę zaspę, konkretnie. Ustaw się meganką tyłem, tam za mną jest kawałek utwardzonej. Masz linkę? Pociągniemy – pytam.

Maciek ogląda sytuację. Patrzy na te moje pół ośki, wpół zakopane. Przypala papierosa. Chowa łapy do kieszeni, bo zimno, obchodzi zakopanego forda z prawej, z lewej. Ocenia temat.

– Poczekaj, może linka nie będzie potrzebna. – mówi Maciek, przez szluga w japie. Zawsze to podziwiałem, nigdy nie umiałem. Tough boys, Ryan Gossling. Choć ten, to bardziej zapałkę gryzł, w Drive. Albo laskę w Lalala, tę oscarową, gryzł i posuwał. Ja zawsze krztusiłem się dymem prosto w nos.

– Daj mi za kółko – to Maciek, krótko.

Wysiadam. 170 koni eSTeka wyje jak wszystkie wilki świata, gdy Maciek próbuje wydostać się z zaspy, niskoprofilowe 17tki usiłują złapać kawałek twardej, on twardo przód-tył, przód-tył daje. Zaraz zajebie się pod zderzak, w tym  śniegu, i pługiem nie wyciągniemy, myślę. Do wiosny poczekamy, na roztopy.

Przy szesnastym rozbujaniu, cud. eSTek łapie kołami kawałek twardszego gruntu. Dokopał się, pewnie. Maciek za kierownicą daje mocno do przodu, już oba przednie koła na twardym. Bierze dużą moc i cofa przez tę zaspę na skręcie, wyboiście przejeżdża przez wykopany kołami dół. Podwozie aż jęknęło. Maciek ustawia focusa, perfekcyjnie, obok włączonej meganki. Wysiada, strzepuje szluga.

– I po chuj mnie wzywałeś? – pyta. – Sam byś dał radę. A tak, parę kursów bym zrobił.

Odjeżdżamy łapać następne zlecenia.

Rano kupię mu browara na stacji. Za tę fatygę.  A linka holownicza prędzej, czy później się przyda.

Tylko żeby chłopakom nie gadał o tej sytuacji, wstyd będzie.

_________________________

* Eva Cassidy. Jej historia jest niezwykła. Piękna dziewczyna, o anielskim głosie, Improwizowała przy gitarze, chałturzyła po lokalnych barach, weselach, gdzieś na wschodnim wybrzeżu, we wczesnych latach 80-tych. Ktoś z koneksjami, a przede wszystkim uchem muzycznym, ją odkrył w jednym z tych barów, w których śpiewała. Później szybka kariera, niestety krótka. Zmarła na raka skóry, w wieku chrystusowym. Najpiękniejszy głos wszech czasów, powiedział kiedyś o niej młody Kydryński, w trójce. W pełni się zgadzam.

 

 

2 thoughts on “Zaspa”

  1. Tomek Michalski says:

    Eva Cassidy, nie znałem. Tekst równie smaczny, co wykonanie Evy. Warto było zajrzeć 🙂

    1. mm
      Paweł Grott says:

      Bardzo mi miło to czytać, choć nie do końca się zgadzam, myślę że wykonanie Evy znacznie smaczniejsze.

      Pozdrawiam,
      Paweł Grott

Dodaj komentarz

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider