Magda. Akt pierwszy

  Sytuacja z Magdą wygląda tak. Jest weekendowa noc, wracam z Konstancina, jadę Warszawską w stronę centrum. Krótko przed czwartą, na niebie już wyraźnie świta, zaraz wstanie letnie, zaspane słońce. Wysokie chmury – chyba cirrusy – nad wschodnim horyzontem. ‚Cirrus na niebie, pogoda się zjebie’ – przypominam dawną mądrość ludową. Z tych co … Czytaj dalej Magda. Akt pierwszy