Znudzona kurwa

 

Ta krótka historia zaczyna się od szukania żaru przy Marszałkowskiej. Uważni czytelnicy już wiedzą.

Tutaj pierwsza część.

Rudy anioł

A tu ciąg dalszy.

Potem skręcam z Brackiej w Jerozolimskie w lewo, zjeżdżam z mostu, dalej długo jadę Wisłostradą na północ. Loguję się do uber-aplikacji dopiero gdzieś w okolicach mostu Północnego. I zaraz łąpię zlecenie, w kolejnym kursie ogarniam Marzenę. W lewo od Pułkowej, za niecałe pięć minut jestem.

Czekam na nią hen, na dalekich Bielanach, jakieś apartamentowce pod puszczą kampinoską, mocny wypizdów, za to nazwa osiedla gruba, na mocnym prestiżu. Raj na ziemi, Niebiańska enklawa czy Zaciszny komfort, jakoś tak. To wszystko  już od 5 tysięcy za metr, żyć nie umierać po prostu. Trochę niby szkoda, że wspomniany wypizdów, i że wszędzie daleko, co zrobić, adres warszawski plus uber nadal śmiga, wbrew protestom brzuchatych złotówkarzy, przewozowych januszy.

Osiedle ogrodzone płotem, jak przystało, poza tym okno w okno, strzeżone dziadkochroną z przyjaznej choć nieco odrapanej budki przy masywnym biało-czerwonym szlabanie. Gdy podjeżdżam pod taką budkę, pod taki szlaban,ci jawni agenci z ochrony ‚Wyszczał Pioruna’ z reguły śpią. Wysiadam wtedy z auta, stukam w szybę, budzę dziadka, co dorabia do emerytury, 5 złotych za godzinę spania w budce, nie jest źle.

Zwłaszcza jak do emerytury ubeckiej dziadek akurat dorabia, tej cofniętej niedawno przez Ziobrę i ska. Wtedy za dnia na marsz KOD-u, a wieczorem marsz do budki na dwudziestą-trzecią, kanapki spakowane, można odsypiać protesty, kleić, malować transparenty. Wyszukane w treści, niebanalne w formie. Na przykład takie.

Niech kleją, niech klecą ci staruszkowie, myślę. Za dnia się przydadzą, tefauen wychwyci. Broniąc demokracji, a jak. I Niemców gonić, Ruskich tropić. W imię Antka Rozpylacza, a jak. I życie albo śmierć, to kwestia honoru.

Gdy tak rozmyślam, Marzena wsiada do auta, na tylną kanapę. Przez moment błyska jasnymi udami, w króciutkich szortach. Jednak życie, wiem teraz. Ma fajne ciało, wbite w przykrótkie szorty, ciasnawy topik. Cycki aź się wylewają z niego, wyprężonymi sutkami witają poranne słońce na Bielanach.

– Ale tu duszno u pana w wozie – to pierwsze słowa, które słyszę od Marzeny, gdy już wsiądzie. I wachluje się rękoma, nogami. Taki wilgotny wiatr robi u mnie w aucie.

Faktycznie, ma trochę racji dziewczyna, myślę.  Przed chwilą jarałem w wozie, przy otwartych oknach. Jakieś sto metrów od niej wywaliłem szluga, widać  klima nie zdążyła załapać. I jeszcze to: ‚Jest fajna’ myślę. I świetne ma te nożyska.

Włączam klimę na opór, siedemnaście stopni ustawiam. A niech to, wyziębię ją, niech jej te sutki staną. I beznadziejnie staram się zagadać:

– Bardzo rano, pani Marzeno – zagajam.

– Aha, rano – pada odpowiedź z tylnej kanapy, konstruktywna. Laska utopiona w prostokącie smartfona. Jest na czym budować, tę naszą znajomość, bez żartów.

Zatem jedziemy w milczeniu, kolejne pięć kilometrów. Tnę Wisłostradą, nie to, że tak długo. Aut wokół jak na lekarstwo, policji też brak, chłopaki zmieniają się, widać, kończą nocną służbę. Ponad paka na liczniku, staram się przyszpanować, a jak. W końcu hormony buzują.

Marzena na tylnej obca na moje szosowe wyczyny, nadal utopiona w prostokącie ssmartfona, nadal wachluje się nagimi udami ponad fotelem. Ziewa, edwo przesłaniając usta wierzchem dłoni. Czyli nudy. Już chyba wolałbym, żeby pierdnęła. Coś by się działo.

– Dokąd jedziesz, Marzena o tej porze – przerywam tę ciszę w aucie. Dość głupio.

– Do roboty – odpowiada krótko.

– A co, w piekarni robisz? Bo bardzo wcześnie – dopytuję. Drobny żarcik z mojej strony. Taki haha, taki, figo-fago.

– Nie. W burdelu – odpowiada Marzena, znad smartfona.

I tyle naszej gadki.

Zawożę Marzenę Nowogrodzką, jakaś laska z parasolem wyskakuje jej naprzeciw, gdy wysiada z auta. Dziewczyny dają sobie po buziaku, potem Marzena schodzi po schodkach wgłąb burdel-klubu.

Ja odjeżdżam.

4 thoughts on “Znudzona kurwa”

  1. fredzik says:

    już dawno nie było tak nudnej historyjki,ale życie pisze za dużo nudnych scenariuszy

    1. DżejDi says:

      Mnie tam zgaszenie rozmówcy na koniec rozwaliło.

      1. fredzik says:

        rozumiem tylko,że sam tytuł zdradził już zakończenie

    2. mm
      Paweł Grott says:

      Wiesz, tak teraz czytam ponownie i chyba masz rację.

      Pozdrawiam ciepło,
      Paweł

Dodaj komentarz

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider