Opowieści z ramki. Karol

Gdzieś na stacji przy Paryskiej, na Orlenie odpalam kolejnego szluga. Trzecia nad ranem, auto zatankowane, ja na chillu. Nowa ramka, na niej taki widok, taka historia w moim móżgu się tli. Się czai.

A niech to, opowiem co widzę.

***

Karol jest mocno smutny dzisiaj. Choć wiosna aż krzyczy zielenią młodych pędów, a i dziewczyny, te młode, zakładają krótkie, jak najkrótsze spódniczki, że aż im dupa spod nich wystaje, on, Karol, on nadal jest smutny. Włąśnie wrócił do domu, stoi wpół-nagi przed lustrem sam, samotnie  i patrzy w dół.

W dół patrz Karol, W dół, w dół, w dół.

foto: Paweł Grott

Karol faktycznie patrzy w dół. | myśli o tych wszystkich dziewczynach, tak patrząc w dół, bokiem dłoni poprawia włosy. Już prawie pólnoc, za wcześnie wrócił do domu,

Przez chwilę wciąga  oddech, odpędza złą myśl,  nie są warte by się nad nimi zastanawiać. ych myśli. O nieosiąglanych. O królewnach z bajki za trzy grosze. O efemerycznych swoją młodością, o…

I  nie jest ważne, o ile przytył przez te lata Karol. Ot dwa kilogramy w tę, czy we w tę. Nie robi różnicy. Waży ile waży, zależy kto pyta.a stare dupy Karol nie patrzy. Hahaha, czterdziestki? O nie, weź przestań.  O nie, nie on. Nie Karol. Nie z takim przebiegiem. On same młode. Ale to już przeszłość, myśli Karol. Jak już rżnąć, to księżniczki, myśli.

I nadal spogląda w dół.

Sen, sen, sen. Ukojenie myśli i zmysłów. Karol zapada, nibym w miękką poduszkę.

Ach, sen.

***

Już sam ranek zapowiada się słabo. Niby spał smacznie, choć tylko przez moment, dość że natarczywy dzwonek obudził go krótko przed szóstą. Po niecałych dwóch godzinach snu. Jeszcze nie wiedział wtedy, że tak krótko, zywczajnie wstał, podniósł się z materaca, zwyczajnie uderzył prawą stopą o wystający kant stołu, zwyczajnie najmniejszy lewy palec u stopy odgiął mu się w niewyobrażalnym dla ludzkiego oka kształcie. Jak u Picassa.

I ten ból. Przenikliwy.

Karol zawył, jak nigdy przedtem. Jak tylko psy umieją, albo wilki. Gdy zardzewiały wnyk pod śniegiem odcina im stopę, gdy same ją sobie odgryzają. W ślepej pogoni za wolnością, w ślepej  pogoni, hej.. właśnie w pogoni. Tylko za czym.

Kuśtykając Karol podszedł do drzwi. Najpierw złapał za klamkę, przekonany że to dzwonek od drzwi wejściowych go obudził. Gotowy otworzyć, jak nagła bestia szykująca się do skoku, zaatakować ktokolwiek by wszedł.

Tymczasem, za drzwiami czaiło się puste NIC.

 

nic.

Dodaj komentarz

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider