Karolina

 

– Och, tak. Rżnij mnie mocniej i głębiej i… głębiej, oh taaak – krzyk Karoliny zastyga jej w ustach. Rozglądam się niezbyt pewnie wokół. Przedmieście Ząbek, jakiś kurwa las wokół, chyba cicho, coś tam łazi pomiędzy krzakami, może lisy. Ona oparta o maskę auriski, łokciami. Spódnica w dół pomiędzy kolana, wypięty tyłek lśni do księżyca. Śmieszne, różowe stringi zatrzymały się wpół kolan, jakoś mnie to bawi.

Czwarta nad ranem dochodzi. Kurwa Ząbki. Co ja tu robię. I jeszcze, nie śmiej się. Paweł. Rżnij, jak prosi.

Więc rżnę. Poruszam się miarowo pomiędzy pośladkami Karoliny. Niby trochę mi więdnie, ale nadal jest okej. Podtrzymuję gumę dłonią, gdy się zsuwa, za to kółeczko u nasady. Kondom świeci sinawo w księzycu, jakoś mi to nie dodaje, staram się nie patrzeć na dół. I rżnę. Karolina nadal krzyczy.

Ogólnie jest bosko, noc w Ząbkach. Bajlando.

Czuję ból na prawym pośladku, takie ukłucie igiełki wprost w dupę. Jakby szczepionka, tylko że mocniej. To komar, jebany, nie wiedziałem że o czwartej nadal żerują. Przyspieszam.

Karolinie to się nawet podoba, krzyczy coraz głośniej, sapie. Jest jak lokomotowa, pierwsza eskaemka stąd, przez Rembertów do Warszawy. Ach, pach, pach, krzyczy. Nawet mnie do podnieca.

Kończę trochę zbyt szybko, może to wina ksieżyca. Zanim dojdę, każę się jej odwrócić, strzelam pomiędzy jej cycki, a raczej stanik, nie zdjęła go.

Będzie do prania, nie pierwszy raz, myślę sięgając do kieszeni szortów, po papierosa Odganiam się od niej trochę jak od muchy, zresztą ona sama też tego przytulania post coitum nie chce, tak myślę.

Zamiast tego zaciągam się papierosem, camel smakuje wybornie. Podaję jej  szluga,uspokaja jej oddech.

Przez chwilę wpatrujemy się w dym, w milczeniu.

Potem ona podciąga majtki, spódnicę, wsiada do auriski.

Pstrykam niedopałkiem w noc, wracamy bez słowa.

 

(Visited 1 492 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Play
Play
Play
previous arrow
next arrow
Slider