Wszystkie wpisy, których autorem jest Paweł Grott

foto: Paweł Grott

Okruchy nocy

Poniedziałkowy świt to taka dziwna pora, trochę eklektyczna. Wszystko się wtedy miesza. Weekend z tygodniem, dzień z nocą. Ci pędzący do pracy, w garniakach, z tymi co wracają z dwudniowych imprez. Wymiętolonymi w opór. Wśród tych ostatnich  jest i Łukasz. Słania się na nogach przy skrzyżowaniu Jerozolimskich z Emilii Plater, pod Marriottem. Macha do mnie, jakby co najmniej Andżelinę

foto: Paweł Grott / jf

Opowieści z ramki. Karol

Gdzieś na stacji przy Paryskiej, na Orlenie odpalam kolejnego szluga. Trzecia nad ranem, auto zatankowane, ja na chillu. Nowa ramka, na niej taki widok, taka historia w moim móżgu się tli. Się czai. A niech to, opowiem co widzę. *** Karol jest mocno smutny dzisiaj. Choć wiosna aż krzyczy zielenią młodych pędów,

foto: jf

Dwa klucze

Wychodzę z domu dziś trochę później niż zazwyczaj. Przyczyna prosta, odsypiałem weekend, piękna pogoda ostatnie dwa dni, więc i działo się na mieście. Wiara bawiła się oporowo i chlała. I nad Wisłą, i po krzakach, kurs za kursem wpadał cały czas. A każda laska w miniówce, a każdy kolo wypachniony. I z małpką w kieszeni, i radosny jak ta wiosna,

Foto: Rafał Betlejewski

Anna i łoś

  Warszawa od zachodniej strony kończy się dość nagle, odcięta nitką trasy S8 jak rzeźnickim nożem. Szpetne ekrany przesłaniają nowo wybudowane  blokowiska na dalekim Bemowie, po drugiej stronie trasy adresy już nie warszawskie, zabudowa głównie jednorodzinna. Blizne, Latchorzew, Babice. Trochę dalej Klaudyn i już puszcza. A w niej bagna, harcerze w namiotach plus

foto: Paweł Grott

Trzy siostry

Ten kurs łapię na Szeligowskiej. Zamawia Olga. tuż przy takich smętnych, długaśnych blokach z balkonami, na pewno je widzieliście tylko takie smętne tam stoją. Kurwa, nic, tylko mieszkać tu, sama bajka. Dzielnica dzieci normalnie,  z pudełek zapałek ulepiona. Cienka nóżka, długa główka. I iskrzy w chuj, z tej główki. Nic to, nad blokami się nie rozczulam,

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Simple story

  Wieść gruchnęła nagle, bez sensu się wygadałem. A takie niusy po Mirowie to codzą, że hej. Pierwszy skomentował gospodarz. Gospodarz wie wszystko, od tego w końcu jest. – Witam, witam. Podobno się wyprowadzasz – rzucił krótko po szóstej rano, gdy wracałem z roboty. Odstawił miotłę, podał mi ciężką dłoń i przez chwilę zamilkł. – No

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Adelix

  Ścisłe centrum, Świętokrzyska. Sobotnia noc, właściwie to już niedziela, jest nad ranem. Łapię kurs z Mazowieckiej, zamawia Adela. Skręcam w lewo, ładuję się w ciąg aut, czołgam powoli Mazowiecką w strone Sketcha, tam punkt odbioru. Wywalam niedopałek przez szybę, okien nie otwieram, nie ma po co. I tak nie wywietrzy się w tym korku. Taksówka-uber. Uber-uber-taksówka. Plus

autor: Paweł Grott

Nasze małe Nanga Parbat

Jest mroźno dziś w nocy, nawet bardzo jak na tę marną tegoroczną zimę. Minus siedem, to już kosmos. A Michał, mój klient-bohater dziarsko, w samym tiszercie. Grunt, że w biało-czerwonym. Z zajebiaszczym za to orłem na piersi. Sam Bóg, honor i ojczyzna, wszystko razem. Health points razy trzy, może przeżyje na tym mrozie. A może i nie. Chyba jednak nie,

foto: Paweł Grott

O smutnej niuni i wesołym Jonaszu

  Odwożę wytańczoną, mocno zgrzaną niunię w czarnych kabaretkach do domu, na zgniły Tarchomin. Zgarnąłęm ją z teatro cubano, wprost z roztańczonych objęć Enrique. A teraz zawożę w inne objęcia. Męża Henryka, akurat chrapiącego pod puchową pierzyną przy Strumykowej. Po dziesięciu+ browarach z kumplami. Pannie buzia się nie zamyka, opowiada po drodze, ze szczegółami. Jest cała taka lavidaloca*,

foto: Paweł Grott

Sadownicy – część 1.

Wracam do domu, niech ta noc już się skończy. Noc potrójnie weekendowa, od piątku praktycznie jestem za kółkiem cały czas, mieszkam tu w aucie bardziej niź w domu. Jeżdżę, wożę z drobnymi przerwami na półgodzinne pałernapy, też za kółkiem, na rozłożonym przednim fotelu.  W ostatniej drzemce nawet coś mi się śniło, gdzieś pod Markami, zanim ostry dźwięk

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider