Wszystkie wpisy, których autorem jest Paweł Grott

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Kusicielka

  Czekam na Kamilę na Gocławiu. Jest kilkanaście minut po drugiej w nocy, w środku tygodnia. Blokowisko uśpione, nieliczne żółte prostokąty okien, chaotycznie rozrzucone wśród dziesiątek czarnych, bez żadnej reguły.  W czteropiętrowcu przede mną, tam gdzie adres odbioru, tylko jedno okno żółte, na drugim piętrze. Odgłosy melanżu dobiegają mnie stamtąd, gdy wychodzę z meganki zapalić, w oczekiwaniu

Foto: Paweł Grott

Michał przeprasza

  Parkuję megankę na chodniku, przy Świętokrzyskiej, pomiędzy Mazowiecką, a Jasną, na wysokości numeru szesnastego. Tuż przed Aioli. Czekam na Michała. Adres odbioru, co prawda, pokazuje, że po drugiej stronie ulicy powinienem być, pinezka w aplikacji wbita w dawny hotel Warszawa, ale gdzie tam, wiem lepiej. O czwartej nad ranem, w piątkową noc, na pewno z Mazowieckiej mój pasażer węża goni, tylko palec

Foto: Paweł Grott

Listonosz

Listonosz. Pod klatką listonosz. Autentyczny, serio. Nie taki w uniformie, ale jednak listonosz. Torba na listy jest, tyle że duża i na wózku. Takim jak sąsiadki z bazarku pomidory, mleko wożą. Dość granatowa, ta torba. Listonosz dzwoni pod 54. –  Poczta! – woła, gdy męski głos spod 54 się odzywa zachrypłym: Halo. Nic. W odpowiedzi cisza. –  No

foto: Paweł Grott / jf

Celina Horror Story

  – Bo ja, proszę pana, lubię się bać – mówi Celina, gdy już wsiądzie na tylną kanapę meganki, koło północy. Oho, niedobrze, myślę. Ja raczej nie lubię. Zatem rzadko to robię. Zerkam we wsteczne, kogo wiozę. Czy zaraz mi aksamitnej chusty na oczy nie zarzuci pasażerka Celina, gdy mocniej przytnę Prymasa Tysiąclecia, w stronę

Siedemnastka

  Zimowe ferie w Warszawie, zatem licealiści rozbijają się nocnym uberem po mieście. O barbarzyńskich porach nocy. Nie wiem, czy nieletni, dowodu przed wejściem do auta nie sprawdzam. Za to bardzo pijani, bez wyjątku. I bardzo wyluzowani. Na przykład taki Filon, w lutowy wtorek, o trzeciej w nocy, pośrodku uśpionego blokowiska na Bemowie. Stoi na przystanku, adidaski-dresik-kaptur. Jest z dziewczyną, w czarnych spodniach, z dziurami, a jak.

Foto: Paweł Grott

Milionerzy

  Spieszę się, jak rzadko kiedy. Tnę Czerniakowską w stronę Konstancina, slalomuję między pasami, wymijam. Zaraz przecinam skrzyżowanie z Gagarina, na następnych w prawo, w Chełmską, potem Dolną w górę i już na Puławskiej. Zdążę, myślę. Jestem głodny, a mój ulubiony orient-bar zamykają za 20 minut. Już parkuję przy Puławskiej, światła ułożyły się korzystnie, tym razem. Dalekowschodni właściciel właśnie

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Sommelière

  Około północy odbieram zlecenie przejazdu uber. Pasażerka Żaneta zamawia, mam do niej niecałą minutę drogi. Podjeżdżam pod jeden z nowo-otwartych wine-barów przy Kruczej. Na awaryjnych czekam na Żanetę, dookoła raczej pustawo, wiadomo, poniedziałkowy wieczór, w mieście bida z nędzą. Stolica leczy kaca po weekendzie. I to na trzeżwo leczy, bo w niedzielę, to jeszcze klin-klinem. Trochę trwa, zanim

Foto: Rafał Betlejewski

Pornotaxi. Diabełek z jarmarku

  Na Czackiego wsiada parka. Łysawy koleś po czterdziestce, to Krzysiek, widzę w aplikacji. Z nim dziewczyna, zdecydowanie młodsza. Przed Klubo nawalone autami, stanąłem ciut głębiej, w stronę Sofitela, na awaryjnych. Jakieś 50 metrów mają do mnie, więc patrzę, oceniam. Laskę oceniam, bo nie Krzyśka przecież. Nie, żeby jakaś piękność, miss Wenezueli, czy nawet Żyrardowa, z twarzy dość przeciętna. Za to z figury,

foto: Paweł Grott

Biały kot z czarnym uchem

  Przed przejściem dla pieszych, na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Emilii Plater stoi biały kot z czarnym uchem. Wyraźnie zastanawia się, czy przebiec przez jezdnię, czy nie. Dawaj, sierściuchu, myślę, jak już, to teraz, masz zielone, zachęcam go w myślach, gdy tak stoję na prawym pasie, na czerwonym przed przejściem. A kot tuż przede mną, z prawej strony, bliziutko, przy samym krawężniku,

Foto: Paweł Grott

Niewłaściwy Szymon

  Parkingowa, wpół do siódmej rano, kończę weekendową, nocną harówę. Nad beżowym prostokątem Novotelu z wolna zaczyna jaśnieć, czerń nocy poddaje się szarzyźnie styczniowego dnia. Niebieski neon z logo hotelu, na 100 metrach ponad 33. piętrem, choć słabo, jednak stara się pomóc, w tym rozjaśnianiu. Łapię oddech, przez chwilę się zawieszam. Zamyślam. Nad tym hotelem.

Play
Play
Play
previous arrow
next arrow
Slider