Wszystkie wpisy, których autorem jest Paweł Grott

foto: Paweł Grott

Sezon na podgrzybki

  Wolno wyjeżdżam z parkingu przy Chmielnej, prawie w podcieniach grobowo-czarnego biurowca. Na pewno kojarzycie ten budynek, co wyrasta w biednym zakątku Mirowa, tuż obok torów kolejowych pomiędzy dworcami, Zachodnim i Centralnym. Biurowiec choć dość nowy, mocno upiornie wygląda, przynajmniej jak dla mnie. Przypomina mi trochę granitowy katafalk wykręconą dłonią

foto: Paweł Grott

Bogusia

  Bogumiła ma fajny kapelusz. Biały, z takimi prześwitami, drobnymi dziurkami, chyba lekko koronkowy, okrągły w kształcie z dużym nieregularnym, opadającym rondem. Na lata dwudzieste, lata trzydzieste wzorowany, pierwsze skojarzenie, gdybym miał zgadywać, chociaż nie będę. Jeszcze się ośmieszę. Totalnie się nie znam na modowych hitach współczesnego kapelusznictwa. A tak swoją drogą,

Foto: Rafał Betlejewski

Gospel

  Tam gdzie mieszkam, na Mirowie, tuż obok mojego bloku stoi sobie kościół. Nic szczególnego z wyglądu, dość zwyczajny kremowy, trzypiętrowy budynek na planie prostokątu, o lekko zaokrąglonych rogach, na czerwonej, ceglanej podmurówce. Węższa podstawa tego prostokąta zamyka trójkąt zbiegających się w tym miejscu ulic, Pańskiej, Twardej i Siennej. Nie jest to zwykły kościół,

foto: Paweł Grott / jf

Podwójne żniwa Hasana

  Pierwsza wakacyjna weekendowa noc powoli dogorywa, z wolna ustępuje wschodzącemu nad Warszawą słońcu. Jest sobota nad ranem, studenci dzień temu skończyli sesję, teraz obficie świętują w mieście. Czyli chleją na umór, egzaminy, te zdane opijają po raz pierwszy, te oblane oblewają powtórnie. Wódką z browarem, tym razem. Głównie plenerowo, na nadwiślańskich bulwarach,

foto: Paweł Grott

Życie na Mirowie

  W sumie dość proste jest, to życie na Mirowie. Jak droga spod klatki schodowej, do nocnego. Stałą ekipę, towarzystwo zawsze mijasz po drodze, jak siedzą na przyrdzewiałych barierkach, co chronią nieistniejące trawniki. Szanuj zieleń, boś nie jeleń. Sączą tanie browary, gadają o życiu. Czy to noc, czy dzień. Czy słońce, czy słota.

foto: Paweł Grott / jf

Zero spinki

  Pod Rotundą, której aktualnie nie ma, bo przebudowują, zgarniam Leona, który aktualnie jest. I to z panną jest. Co prawda dziewczę mocno słania się na nogach, za to Leon dzielnie podtrzymuje, wpół. A raczej w trzy-czwarte podtrzymuje, może w dwie-trzecie, z tego co widzę, jak nadchodzą. Bo jak to nazwać arytmetycznie, skoro lewa dłoń Leona na cyckach

foto: Paweł Grott

La dolce vita

  Długi weekend, tuż po Bożym Ciele. Jest dość chłodno i mega pusto w moim mieście dziewięciu mostów i jednego tunelu, za to poprzecznego tunelu, samo brawo. Drugiego takiego, co wzdłuż rzeki a nie w poprzek nie znajdziesz, nigdzie w świecie. Dookoła jest tak, jakby wszystkich wywiało, chłodnym, polarno-morskim powietrzem, co akurat znad

foto: Paweł Frott

Ciocia Irenka

  Ciocia Irenka sypie kawałami jak z rękawa, od samego wejścia do auta. O czym zresztą lojalnie uprzedza, chwilę potem jak brodaty gość, zamawiający kurs Jędrzej, podprowadza ją do astry, pomaga wsiąść na tylny fotel. Bo jest mocno leciwa, trzeba jej pomóc. – Niech pan zawiezie ciocię Irenkę bezpiecznie do domu, panie

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Samowolka

  Duży ruch dzisiejszej nocy, mocno większy niż normalnie. W mieście wyroiło się, nic dziwnego. W końcu weekend, jest ciepło, są juwenalia i to w kilku warszawskich uczelniach, jednoczasowo. Właśnie skończył się duży koncert na Bemowie w ramach tych juwenaliów, krótko po północy. Zgarniam, rozwożę nawalonych studentów WAT-u, po kolejnych imprezach. Główny kierunek:

foto: Paweł Grott

Letnie sukienki

  Mam kilku kumpli na uberze, którzy jeżdżą w dzień, a nie w nocy. Serio, podziwiam ich. Może nie tak bardzo jak Einsteina, Jana Nowaka-Jeziorańskiego, Vadisa Odidja-Ofoę, czy paru innych, ale jednak podziwiam. Dzisiaj nawet bardziej, niż kiedyś. Bo sam sprawdziłem, czym jest dzienna jazda w tygodniu, po Warszawie. I wiem, że nie chcę. Nie

Arrow
Arrow
Slider