Archiwum kategorii: Noc

Foto: Paweł Grott

Niewłaściwy Szymon

  Parkingowa, wpół do siódmej rano, kończę weekendową, nocną harówę. Nad beżowym prostokątem Novotelu z wolna zaczyna jaśnieć, czerń nocy poddaje się szarzyźnie styczniowego dnia. Niebieski neon z logo hotelu, na 100 metrach ponad 33. piętrem, choć słabo, jednak stara się pomóc, w tym rozjaśnianiu. Łapię oddech, przez chwilę się zawieszam. Zamyślam. Nad tym

foto: Paweł Grott

Malwina się jara

  Początek grudnia, w Warszawie klasycznie, jak przez większą część roku. Czytaj zgniło-podmokło, mżyście. Plus wieje zachodni orkan, na termometrze rozkoszne plus jeden. O tym, że już przed-ranek przypomina zegar w megance i wzmożony ruch samochodów na ulicach. Bo szarówka dopiero za jakieś dwie godziny. Szczęśliwie wtedy już będę w domu, nie narażony na te zgniłe widoki.

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Alkopanny. Finał

Część trzecia. Finał W poprzednim odcinku. Flashback: Zlecenie. Magda. Nie kojarzę. Klub Park. Spina z taksiarzem. Nieważne. Ziewam. Widzę je. Alkopanny. Wiola. Zmęczona. Ogarniam. Do auta. Guziki z Ikei. Kurs na Mazo. Rozmowa w tle. Lód w kiblu. Anonimowy. Hahaha. Zazdrość. Nic straconego, noc młoda. Dziewczyny wysiadają. Nie wszystkie. Wiola nie. Kierunek Kaspijska. Z Wiolą.

Antylopy i gepard

  W nocy spadł świeży śnieg. Padało gdzieś tak do pierwszej, i to dość mocno.  Potem przestało, chwycił ostry mróz, wyszły gwiazdy. I łysy wyszedł, jak sierp na tureckiej fladze w moim ulubionym barze z kebabem na Woli. Nocna Warszawa posypana tym cukrem-kryształem, rozbłyszczona świątecznymi iluminacjami, wygląda nawet-nawet. W zasadzie, tylko taką ją widzę, moją

foto: Paweł Grott

Walędrynki

  Walentynkowa noc. Nadprogramowe UBERżniwa, bo we wtorek. Normalnie wtorkowa noc najsłabsza w całym tygodniu, a tu masz, taki prezent od kalendarza. I od Amerykanów, bo w naszej tradycji raczej noc Kupały, w czerwcu. Miasto pełne, mnożniki wysokie. Wszystkie kursy parzyste, samych lova-lova wożę. Wokół baloniki, serduszka, pluszowe misie, confetti zamiast śniegu.

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Alkopanny. Akt drugi

Część druga. W poprzednim odcinku. Flashback: Piątunio. Zlecenie. Stegny. Czekam. Królowe nocy. Miniówy. Magda. Wiola. Bogna. Zapach. Muza. Hozier.  Śpiew. Kościół. Nie-kościół. Szeraton. King sajz. Telefon. Misiaczek Wioli. Psst. Konspira. Zoo-rozmowa. Podusia. Koniec. Ulga. Muza. Beyonce. Chłopaki śpią. Dyskoteka. Boczne wejście. Całusy. Całość tutaj: Alkopanny. Akt

Autor: Paweł Grott

Kominiarz

Ding-dong, ding-dong, ding-dong – dzwonek do drzwi. Akurat jestem w przedpokoju, ubieram się na cebulkę, ogarniam na nocne kursy. Bo zima szczerzy kły. Otwieram. Za drzwiami masywny typ. Opiera się stutonową łapą o framugę. Drugą napierdala w dzwonek. Nie znam gościa. Momentalnie zarzuca mnie słowami. Akcent warszawski /warsiaffski/, swojak. –  Witam, witam, dzień

Foto: Paweł Grott

Fioletowa serwetka. Część druga

Część druga. W poprzednim odcinku. Flashback: Statoil. Sprzątam. Wyrzucam. Zjebany. Zębaty kosz. Serwetka. Fioletowa. Kosz. Jednak nie kosz. Maciek zauważa. Czytam. Rubens. Czytam. Szóstka w lotto. Maciek woła. Całość tutaj: Fioletowa serwetka   _______________________________________ Podaję Maćkowi  kluczyki. Serwetkę chowam do kieszeni. Zadzwonię do tej Kasi później, w myślach ustalam plan, teraz

foto: Paweł Grott

Świat jest zły

  Koło drugiej w nocy podjeżdżam na Plac Zbawiciela. Jedno z paru miejsc w Warszawie, gdzie nawet na początku tygodnia, nocami jest ruch. Czekam na pasażera Leszka w płytkiej zatoczce, na rondzie, tam gdzie Charlotte i Plan B. Czekam dość długo, na pewno więcej niż UBERustalone 5 minut, po których mogę anulować kurs i obciążyć klienta dychą opłaty

Foto: Paweł Grott

Pod nocnym na Mirowie

Dzisiaj nie jeżdżę. Wolne wziąłem. Czytam Brandstaettera. Papierosa za papierosem palę, zaczytany. Co innego w robocie. W aucie nie palę, nigdy. Smród na maksa. W mieszkaniu, na odwrót, jaram. Okno otwarte, hulaj dusza, piekła nie ma. I tak rzadko bywam, w tym domu. Wpół książki szlugi się kończą. Życie. Niechętnie wstaję, ubieram na cebulkę, bo mróz zabija.

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider