Archiwum kategorii: Noc

Foto: Rafał Betlejewski

Gospel

  Tam gdzie mieszkam, na Mirowie, tuż obok mojego bloku stoi sobie kościół. Nic szczególnego z wyglądu, dość zwyczajny kremowy, trzypiętrowy budynek na planie prostokątu, o lekko zaokrąglonych rogach, na czerwonej, ceglanej podmurówce. Węższa podstawa tego prostokąta zamyka trójkąt zbiegających się w tym miejscu ulic, Pańskiej, Twardej i Siennej. Nie jest to zwykły kościół,

foto: Paweł Grott / jf

Podwójne żniwa Hasana

  Pierwsza wakacyjna weekendowa noc powoli dogorywa, z wolna ustępuje wschodzącemu nad Warszawą słońcu. Jest sobota nad ranem, studenci dzień temu skończyli sesję, teraz obficie świętują w mieście. Czyli chleją na umór, egzaminy, te zdane opijają po raz pierwszy, te oblane oblewają powtórnie. Wódką z browarem, tym razem. Głównie plenerowo, na nadwiślańskich bulwarach,

foto: Paweł Grott

Życie na Mirowie

  W sumie dość proste jest, to życie na Mirowie. Jak droga spod klatki schodowej, do nocnego. Stałą ekipę, towarzystwo zawsze mijasz po drodze, jak siedzą na przyrdzewiałych barierkach, co chronią nieistniejące trawniki. Szanuj zieleń, boś nie jeleń. Sączą tanie browary, gadają o życiu. Czy to noc, czy dzień. Czy słońce, czy słota.

foto: Paweł Grott / jf

Zero spinki

  Pod Rotundą, której aktualnie nie ma, bo przebudowują, zgarniam Leona, który aktualnie jest. I to z panną jest. Co prawda dziewczę mocno słania się na nogach, za to Leon dzielnie podtrzymuje, wpół. A raczej w trzy-czwarte podtrzymuje, może w dwie-trzecie, z tego co widzę, jak nadchodzą. Bo jak to nazwać arytmetycznie, skoro lewa dłoń Leona na cyckach

foto: Paweł Grott

La dolce vita

  Długi weekend, tuż po Bożym Ciele. Jest dość chłodno i mega pusto w moim mieście dziewięciu mostów i jednego tunelu, za to poprzecznego tunelu, samo brawo. Drugiego takiego, co wzdłuż rzeki a nie w poprzek nie znajdziesz, nigdzie w świecie. Dookoła jest tak, jakby wszystkich wywiało, chłodnym, polarno-morskim powietrzem, co akurat znad

foto: Paweł Frott

Ciocia Irenka

  Ciocia Irenka sypie kawałami jak z rękawa, od samego wejścia do auta. O czym zresztą lojalnie uprzedza, chwilę potem jak brodaty gość, zamawiający kurs Jędrzej, podprowadza ją do astry, pomaga wsiąść na tylny fotel. Bo jest mocno leciwa, trzeba jej pomóc. – Niech pan zawiezie ciocię Irenkę bezpiecznie do domu, panie

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Samowolka

  Duży ruch dzisiejszej nocy, mocno większy niż normalnie. W mieście wyroiło się, nic dziwnego. W końcu weekend, jest ciepło, są juwenalia i to w kilku warszawskich uczelniach, jednoczasowo. Właśnie skończył się duży koncert na Bemowie w ramach tych juwenaliów, krótko po północy. Zgarniam, rozwożę nawalonych studentów WAT-u, po kolejnych imprezach. Główny kierunek:

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Panieński

  Cztery młode, rozbawione, wypachnione, długonogie, podchmielone miss wsiadają do auta na Mazowieckiej. Cztery kolejne też by chciały i ja też bym chciał, cóż przepisy ruchu drogowego nie pozwalają. Auto pięcioosobowe, na kolana nie wezmę, przecież prowadzę. Więc ta czwóreczka, co została na chodniku pod klubem poczeka na następnego ubera. Szkoda, że ja selekcji nie

foto: Paweł Grott

Topolowy puch

    Wcześnie się robi widno, o tej porze roku. Tuż przed trzecią niebo zaczyna granatowieć nad Warszawą od wschodniej, praskiej strony, potem dalej blaknąć, niebieszczeć. Szarówka tak w pół do czwartej. A o czwartej już całkiem widno, pomarańczowe smugi na niebie zapowiadają rychły wschód słońca. I obłędnie świergoli ptactwo. Fajny czas, ta wiosna. Wiosną

foto: Paweł Grott / jf

Figlarze

    Wiosna pełną gębą, nareszcie. Zielono, pachnąco, rano ptaki świergolą aż miło. Nie takim posępnym ‚kraa’, jak przez większą część roku, wręcz przeciwnie, radosnym ‚ćwir-ćwir’ świergolą.  Nic dziwnego, że i pasażerom humory dopisują, wszak nastał w końcu ten czas i pora na różne żarty, figielki, dowcipne numerki, krotochwile. Swawolny to czas,

Arrow
Arrow
Slider