Foto: Rafał Betlejewski

Czar pryska

Jest taka kategoria pasażerów, co bohaterów ma o różnych imionach, za to mianownik wspólny: Kolesie z mega najebanymi pannami. I scenariusz podobny: Podjeżdżam pod adres. Zawsze siedzą. Na krawęźniku, na chodniku, na barierce przy klombie, na czymkolwiek. Gdzie się da. Facet obejmuje dziewczynę, ona pół-śpi mu na ramieniu. Z daleka nawet dość romantycznie to wygląda. Później czar

Foto: Rafał Betlejewski

Po gospodarsku

Jest wczesny ranek. Wracam do domu po nocce. Zjebany jak koń pociągowy. Albo dwa, nie rozróżniam. Pod blokiem widzę dozorcę, a właściwie gospodarza domu: – Pan spod którego? – krzyczy z 20 metrów. – Spod czterdziestki. – Dobijałem się do pana wczoraj kilka razy. Liczniki trzeba spisać. Bo jak nie, to naliczą