Foto: Paweł Grott

Pod nocnym na Mirowie

Dzisiaj nie jeżdżę. Wolne wziąłem. Czytam Brandstaettera. Papierosa za papierosem palę, zaczytany. Co innego w robocie. W aucie nie palę, nigdy. Smród na maksa. W mieszkaniu, na odwrót, jaram. Okno otwarte, hulaj dusza, piekła nie ma. I tak rzadko bywam, w tym domu. Wpół książki szlugi się kończą. Życie. Niechętnie wstaję, ubieram na cebulkę, bo mróz zabija.

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Ptasie radio

W miasteczku Wilanów, tuż przed szóstą rano, wsiada zapatulona Majka. –  Przepraszam pana – mówi – muszę chwilę poćwiczyć. Szach, mat, leżę. Ciekawe co będzie ćwiczyć, bo  raczej nie taniec. Chyba, że nowoczesny, oni różne tam formy mają, nie wiem, nie znam się. Na tej tylnej kanapie meganki mega ciasno, do tego Majka

Foto: Paweł Grott

Ryszard i jego żona. Finał

Część druga. W poprzednim odcinku. Flashback: Wibracje. Autostrada. Demon prędkości. Niedobrze. Śmierć widzę. Zwalniam. Lepiej. Już nie widzę. Znów wibracje. Szukam. Galaxy. Żona. Nie moja. Ryszarda. Opierdol. Rozłączam. Całość tutaj: Ryszard i jego żona   _____________________________________ Zanim dojadę na Malborską, znaleziony Galaxy wibruje 8 razy. Na ekranie wciąż ‚Żona’. Niech poczeka chwilę,

Foto: Paweł Grott

Ryszard i jego żona

  Czuję wibracje. I to nie te pozytywne wyczuwam, raczej dość słabe, choć ewidentnie są. Gdzieś z tyłu auta wibruje, z prawej strony. Cholera, nie wróży dobrze, właśnie tnę obwodnicą w okolicach Janek, wracam z Mysiadła. Kierunek docelowy: szybka drzemka na rozłożonym fotelu. Na Białołęce. Stamtąd dobry kurs na Okęcie złapię, jakiś wizz-pasażer na pewno mnie

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Noe na 13. posterunku

Dochodzi trzecia nad ranem. Jestem na statoilu, przy Puławskiej, jak co noc. Na zewnątrz ulewa. Deszcz wściekle omiata miasto, liście topoli wchłaniają zacinające krople, stęsknione. Ludzie, trochę mniej stęsknieni, chowają się pod poliestrowe skrzydła parasoli, jakiś daszek, cokolwiek.  Istny Armageddon wokół. Zaraz wejdzie Noe, przez te przesuwne drzwi, minie wpół-śpiącego

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Nocna przejażdżka z Baśką. Początek

  Baśka imprezuje dzisiaj. Na domówce, Bemowo. Ja jeżdżę, jest piątkowa noc, UBERżniwa, wiadomo. Najebusów wożę. Baśka, przezornie dzwoni do mnie, tak koło 20-tej, zamawia z wyprzedzeniem. –  Będę u koleżanki dziś wieczór, u Karo. Dasz radę mnie ogarnąć jakoś z powrotem? Na jana kazimierza, niedaleko. – pyta, adres jej mieszkania znam. – Gdzieś

Foto: Paweł Grott

Dziewczyna człowieka z mokradeł

  Część druga. W poprzednim odcinku. Flashback: Końcówka lata. Przedranek. Siekierki. Fajnie. Zlecenie. Benek. Jadę. Asfalt. Koniec asfaltu. Szutr. Koniec szutru. Bagna nad Wisłą. Niefajnie. Postać. Freddie Hakoręki. Strach. Jednak Benek. Ulga. Całość tutaj: Strach. Człowiek z mokradeł ______________________ – Moją dziewczynę muszę znaleźć. Ta kurwa zaginęła. –

Foto: Paweł Grott

Zaspa

  Wbijam się przednimi kołami w zaspę. Nie, żeby celowo, zwyczajnie nie widziałem, że to zaspa. Biało z góry, biało z dołu, kurs polnymi drogami na dalekim Wawrze, ślizgam się jak kaczka krzyżówka na zamarzniętym stawie. Weź tu odróżnij zaspę, od drogi. Nie odróżniam, zawrotkę chcę zrobić pod jakąś budową, a tu nagle front auta miękko w dół,

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Alkopanny. Akt pierwszy

Alkopanny. Akt pierwszy. Godzina 23:35, ulica Kaspijska. Podjeżdżam pod blokowisko na Stegnach. Włączam awaryjne, czekam w wąskiej uliczce pomiędzy 10-piętrowcami, ja karzeł wśród Goliatów. Po chwili nadchodzą moje boginie. Dokładnie 3 boginie. Wszystkie trzy w miniówkach do pół-dupy, na nogach kabaretki, szpileczki minimum dziesiątka, obcisłe skórzane kurteczki, mocny makijaż. Wyglądają zajebiście, no królowe nocy. Takie

Foto: Paweł Grott

Tadek pilotuje boeinga

Znów pasażer-pilot nad ranem. Wychodzi z bloku na Kabatach. Full uniform, czapka z wieloma otokami, plus pętelka centralnie pod daszkiem na tych otokach, Ten sam szlaczek walnięty na rękawkach marynarki, razy dwa, bo i dwa rękawy. Czarna kabinówka na kółkach, całkiem jak ten ranek na Kabatach. Tym razem polski pilot, nie kanadyjski*, widzę po uniformie. Czyli jedziemy