foto: jf

Biznesy

  Na Kruczej, pod którymś z tych koktajl barów co modne ostatnio ogarniam Łukasza i jego kumpla, Witka. Panowie mocno zrobieni barmańskimi kogucimi ogonami i mocno wykosztowani zapewne, nadchodzą dość chwiejnie. Dobrze że w braterskim uścisku, wtedy cztery nogi mają w sumie, a nie dwie. Łatwiej o równowagę. Inaczej chodnik by już dawno całowali, szczeciną, opuchłymi ryjami o nierówne

foto: Paweł Grott

Koko Dżambo

  Wakacje się skończyły, do Warszawy wróciła młodzież. I hucznie świętuje swój fakt powrotu. Na ulicach, przystankach, w parkach i w skwerach. Z reguły grupowo, zawsze hałaśliwie. Deszcz i chłód im niegroźny, po prostu więcej piją, dla ogrzania. Nadchodzi taki moment, że i oni wracają do domów, wtedy hojnie szastają uber-kursami i to w selekcie. Wożą się na bogato i na

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Rudy anioł

  Stoję na rogu Widok i Marszałkowskiej, pod domami Centrum, gdzieś pod tiikaj maksem. Na własnych nogach, poza autem, samochód zaparkowany na skos, tuż pod blaszanym ogrodzeniem. Za tym płotem kolejny raz budują rotundę, ten symbol Warszawy okrągły, zębaty, co był, a już go nie ma. Właśnie wyszedłem z siłowni, jest tam jedna taka w Zodiaku, 24/7

foto: Paweł Grott

Priscilla

  O szóstej rano w niedzielę zawijam już prawie do domu. Co miałem zarobić, to zarobiłem, kogo nie spotkałem na moich nocnych trasach, tego nie spotkałem. Jakieś alko-niedobitki zagubione plątają sie po rannym mieście, obsługa aplikacji totalnie ich przerasta, miejsce odbioru wbite niewiadomo gdzie, weź tu ich szukaj, najebanych zombie o brzasku. Pusty kurs

foto: Paweł Grott

Pierożki od Romana

  Kończę kurs na Powiślu, podwożę pasażerkę Monikę na Czerniakowską, skrzyżowanie z Okrąg. Rozmowa w aucie słabo się klei choć Monika nawet fajna i nawet i zagaduje, ja raczej monosylabowy. A powód prosty, mocno chce mi się lać i jarać jednocześnie, nie wiem które bardziej. Więc odburkuję na te jej zagadywajki, o pogodzie na weekend, o innych pierdołach. Niestety

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Być jak Bułhakow

W przykrótkich czarnych bermudach z podbiciem koloru szarości, posuwistym krokiem kierowcy , wczesnym rankiem czternastego dnia letniego miesiąca sierpień pod krytą dachem osłonę parkingu łączącą oba skrzydła dawnej stacji Statoil wyszedł kierowca ubera, Paweł Grott. Kierowca ponad wszystko nienawidził zapachu oleju z makdonalda , a dziś wszystko zapowiadało niedobry dzień,

foto: Paweł Grott

Pisarz miłości

  Gdzieś na Chomiczówce łąpię zlecenie. Zaraz ogarnę pasażerkę Tricię, mam niewiele ponad kilometr do niej. Odbijam z Conrada w prawo i powinna być, dwa skręty i drobne tuż-tuż pokazuje nawigacja. Nic z tego, zamiast przelotowej drogi jakieś patriotyczne słupki białoczerwone, za nimi prostokątny śmietnik na kółkach, pękaty, syty, bo nakarmiony milionem puszek po piwie

foto: Paweł Grott

Aussie

  Dzisiaj piątek, więc robię wyjątek. Jeżdżę w dzień i w blasku słońca nad Warszawą, w korkach. Choć słabo mi to idzie, po prawdzie, ja, nocny król warszawskich szos jestem trochę zagubiony w tej widności dnia, w upale kamienic przy jerozolimskich. Nietoperz, batman, ten koń z pokładu ze szkolnej lektury, co w totalnej ciemności orze w czeluściach bezdennej kopalni,

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Magda. Finał

  Część druga. W poprzednim odcinku. Flashback: Weekend. Noc. Droga z Konstancina. Meteo-rozkminki. Cirrus na niebie, pogoda się zjebie. Zlecenie. Bielawa. Magda. Podjeżdżam. Są luksusy. I baldachimy. Wychodzi z willi. Z przyjaciółką. Plus dwa psy. Jeden leje na oponę. Nieważne. Jest mały. Magda wsiada. Halogen przy furtce. Mijamy. Magda mizia. Lubię. Magda

foto: Paweł Grott

OŁ-DI-EL-OŁ-TI-ŁAJ

W dalekich Łomiankach czeka na mnie Abdul. Jest wczesny wieczór, krótko po 22-giej. Chwilę to trwa, zanim go zgarnę, nawigacja słabo uwzględnia wakacyjne, łomiankowskie remonty nawierzchni, większość dróg ślepa, zamknięta zanim dojadę. Albo jednokierunkowa. I to w całkiem przeciwnym kierunku niż Abdul, ten jeden kierunek. Dobrą chwilę błąkam się po Łomiankach, jak dziecko