autor: Paweł Grott

Cudnie jak w Łomiankach. Zwłaszcza w deszczu

Śmigam w ten weekend i w dzień, i w noc. Wytłumaczenie proste, nadrabiam imprezowe zaległości. Te balety z kumplami przy bilardzie, rzutkach i barze, o których było ostatnio. Dwa dni się po nich ogarniałem. A co. Warto było. Trzy zimne łyki Jest koniec miesiąca zaraz czynsz mam do zapłaty. Konkretnie we wtorek, przed świętem zmarłych. A czynsz to dwa tysie, niewyjęte.

foto: Paweł Grott

Trzy zimne łyki

Bar, twardy dębowy bar. Równy blat, na nim trochę szkła. Skrzyneczka  z Jagermaisterem, zielona obok; ziołowa wódka się chłodzi na darmo. Nikt jej dzisiaj nie zamówi, nie to miejsce, nie ten czas. Tu nikt nie bierze jagera, nikt nie ma wąsów. Za to tyskie schodzi na potęgę, o dziwo, tu w warszawskim barze. I prosta wódka, kieliszek za 6

Nocą świat ma kły

  Nocą świat jest zły. A przynajmniej taki bywa. W sumie coś za coś, w dziennych korkach nie chcesz jeździć, więc gódź się na niegodziwości nocy. I jej zło, ukryte w cieniach mroku, w dawno opuszczonych ruderach, w ciemnych bramach, dokąd los cię rzuci prędzej, czy później, nieuchronnie, po pasażera. Czysta statystyka. A zło czai się w ciemności, o tym wiesz.

foto: Paweł Grott

Ostatnia akcja

  Radek każe na siebie dość długo czekać. Stoję w miejscu wskazanym przez niego w aplikacji. Czyli na pustym parkingu pod Lidlem, na dalekich Bielanach, krótko przed jedenastą w nocy. Wycieraczki w insigni rozmazują krople deszczu, wiatr zacina wściekle. Ot, uroki października, piździelnika. Dochodzi czwarta minuta odkąd dojechałem pod tego Lidla, gość się ewidentnie spóźnia. ‚Smętne

foto: Paweł Grott / jf

Ej, Wiktor nie śpij

Przy pawilonach na Smolnej koło Nowego Światu ogarniam Wiktora. Jest z panną, nawet fajną. Przynajmniej z buzi, bo resztę trudno określić, taka pora roku że okutane toto, zapakowane w płaszczyki, szaliki i w czapkach. Do tego pod parasolem, właśnie zaczęło siąpić. Myk i parasol złożony, jak skrzydła czarnego kruka, zmokniętego październikową słotą. Wrzucony beztrosko na tylną

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Warsaw Fight Club

Jest krótko po północy, samo centrum miasta, sam środek tygodnia. Zbieram gości z Nowogrodzkiej, spod jednego z multitapów. Tych piwnych, co różne IBU, odmiany chmielu i słodu na tablicach nad barem mają wypisane. Codziennie nowe rodzaje, większość stąd, znad Wisły. Polska regionalnymi browarami stoi w końcu, tradycje warzelnictwa potężne mamy. A i picia również niebłahe.

foto: Paweł Grott

Książę Janusz

  Mija pierwsza nad ranem, ruch w nocy dość spory, choć to dopiero czwartek. Jeżdżę, wożę rozwożę. Po Tarchominach, Kabatach, po różnych warszawskich opłotkach. W Józefowie ze dwa razy już byłem tego wieczora. I po Woli też ganiam, choć tam akurat nie lubię. Same odcięte drogi dojazdowe, zamknięta Górczewska, rozkopana Płocka. Zatem szukam skrótów,

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Marlena

  Siedzę za kierownicą insigni obrócony przez zagłówek i gadam z Marleną. Auto zaparkowane pod jednym z apartamentowców na dalekich Kabatach, silnik zgaszony. Marlena siedzi na tylnej kanapie, z prawej strony, sączy coronę z przezroczystej butelki. Jest fajna, buzia aniołka otoczona kaskadą blond włosów, bardzo młoda i bardzo świeża. Do tego pachnie taką świeżą mieszanką, cytrusowych perfum,

autor: Paweł Grott / jf

Warzywniak

  Już jesień i to ewidentna. Nie ma co zaklinać. Klony klonowieją żółcią, buki czerwienieją czerwienią. Dzieciaki w parkach rozpierdalają kruche gałęzie kasztanowców w pogoni za kasztanami. Może jakiegoś ludzika ukręcą, choć coraz trudniej o zapałki. U mnie w żabce nie ma mowy, zaraz wyginą zapałki, jak żyletki. Zamiast tego zapalniczki pani proponuje, chińskie,

foto: Paweł Grott

Dilerka

  Wczesna czwartkowa noc, zalany deszczem plac Bankowy. Na nim ja, w zaparkowanym aucie, pod samym pomnikiem Słowackiego, co wielkim poetą był. Migam, mrugam kierunkami na pomarańczowo. Silnik włączony, grzeję się czekam na pasażera Gustava. Wycieraczki w insigni chodzą smętnie, ‚Tsik-Tsik’ robią. Ta z prawej bardziej rozmazuje, niż oczyszcza szybę. Ta z lewej,