foto: Paweł Grott

Majóweczka

  Bach! Łups! Plask! Dobiega z tylnej kanapy. I zaraz potem:  – A mam cię skurczybyku! Hehe. To ostatnie z satysfakcją, tak przez wielkie He. Do tego powtórzone: – No, popatrz, Hanka, jaki bydlak, kurna. Normalnie. Mam ją, sukę. Hehe. Lecę niespiesznie Marywilską w stronę Nieporętu, jak dla mnie te odgłosy to czysty spokój, tu i teraz. Wokół

foto: Paweł Grott

Robert i Robert

  Krótko po 20stej we wtorkowy wieczór podjeżdżam pod wypasioną lampionami knajpę przy Szopena. Asfalt ulic już prawie dosechł po niedawnej burzy, teraz szybko paruje, oddaje nagromadzone ciepło wiosennego dnia. Miasto wokół pachnie, wszytko aż krzyczy tą nagle nastałą wiosną. Rwie się do tańca, rwie się do życia. Szyby w kijawce mam

foto: Paweł Grott

Bystra, bystra

  Druga w nocy, ja na Mokotowie. Skończyłem kurs na Obrzeźnej przed chwilą, dwie mocno uśmiane, narąbane panny zawiozłem w pielesze, jeszcze po drodze orlen zahaczyliśmy. ‚Panie Pawle, jakieś winko z koleżanką byśmy, pan podbije pod nocny’. Kontynuacji wieczoru na chacie na Obrzeźnej udało się pół cudem uniknąć, mimo mocno nalegającej Klaudii. ‚Oj, Paweł, może

foto: Paweł Grott

Okruchy nocy

Poniedziałkowy świt to taka dziwna pora, trochę eklektyczna. Wszystko się wtedy miesza. Weekend z tygodniem, dzień z nocą. Ci pędzący do pracy, w garniakach, z tymi co wracają z dwudniowych imprez. Wymiętolonymi w opór. Wśród tych ostatnich  jest i Łukasz. Słania się na nogach przy skrzyżowaniu Jerozolimskich z Emilii Plater, pod Marriottem. Macha do mnie, jakby co najmniej Andżelinę

foto: Paweł Grott / jf

Opowieści z ramki. Karol

Gdzieś na stacji przy Paryskiej, na Orlenie odpalam kolejnego szluga. Trzecia nad ranem, auto zatankowane, ja na chillu. Nowa ramka, na niej taki widok, taka historia w moim móżgu się tli. Się czai. A niech to, opowiem co widzę. *** Karol jest mocno smutny dzisiaj. Choć wiosna aż krzyczy zielenią młodych pędów, a i dziewczyny,

foto: jf

Dwa klucze

Wychodzę z domu dziś trochę później niż zazwyczaj. Przyczyna prosta, odsypiałem weekend, piękna pogoda ostatnie dwa dni, więc i działo się na mieście. Wiara bawiła się oporowo i chlała. I nad Wisłą, i po krzakach, kurs za kursem wpadał cały czas. A każda laska w miniówce, a każdy kolo wypachniony. I z małpką w kieszeni, i radosny jak ta wiosna, co wreszcie

Foto: Rafał Betlejewski

Anna i łoś

  Warszawa od zachodniej strony kończy się dość nagle, odcięta nitką trasy S8 jak rzeźnickim nożem. Szpetne ekrany przesłaniają nowo wybudowane  blokowiska na dalekim Bemowie, po drugiej stronie trasy adresy już nie warszawskie, zabudowa głównie jednorodzinna. Blizne, Latchorzew, Babice. Trochę dalej Klaudyn i już puszcza. A w niej bagna, harcerze w namiotach plus latem

foto: Paweł Grott

Trzy siostry

Ten kurs łapię na Szeligowskiej. Zamawia Olga. tuż przy takich smętnych, długaśnych blokach z balkonami, na pewno je widzieliście tylko takie smętne tam stoją. Kurwa, nic, tylko mieszkać tu, sama bajka. Dzielnica dzieci normalnie,  z pudełek zapałek ulepiona. Cienka nóżka, długa główka. I iskrzy w chuj, z tej główki. Nic to, nad blokami się nie rozczulam, ich

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Simple story

  Wieść gruchnęła nagle, bez sensu się wygadałem. A takie niusy po Mirowie to codzą, że hej. Pierwszy skomentował gospodarz. Gospodarz wie wszystko, od tego w końcu jest. – Witam, witam. Podobno się wyprowadzasz – rzucił krótko po szóstej rano, gdy wracałem z roboty. Odstawił miotłę, podał mi ciężką dłoń i przez chwilę zamilkł. – No tak –

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Adelix

  Ścisłe centrum, Świętokrzyska. Sobotnia noc, właściwie to już niedziela, jest nad ranem. Łapię kurs z Mazowieckiej, zamawia Adela. Skręcam w lewo, ładuję się w ciąg aut, czołgam powoli Mazowiecką w strone Sketcha, tam punkt odbioru. Wywalam niedopałek przez szybę, okien nie otwieram, nie ma po co. I tak nie wywietrzy się w tym korku. Taksówka-uber. Uber-uber-taksówka. Plus bramy