foto: Paweł Grott

Mecenas

  Mecenas wychodzi do pracy o normalnej godzinie, jak każdy biały człowiek. Tuż przed dwunastą w południe widzę go, gdy zbliża się cienistą alejką, wychodzi zza kutych płotów, strzyżonych żywopłotów.  Wiek plus-minus trzydzieści, ubrany dość każualowo, w końcu piątek mamy. Jakieś jasne sztruksy, markowa koszula rozpięta na trzy guziki pod szyją, zakasane dość wysoko rękawy. Ajmsołfakingkul

foto: Paweł Grott

Warszawski

  Upalna niedziela. Papież Franciszek właśnie wylatuje drim-drim lajnerem do Rzymu, w podkrakowskich Balicach. Trzysta kilometrów dalej na północ ja wyruszam w miasto, przede mną całonocne jeżdżenie. Noc dopiero za kilka godzin, na razie nadal gorący letni wieczór w moim mieście. Warszawa paruje nasłoneczniona. Na termometrze ponad 30 stopni, mimo że słońce już schowane

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Magda. Akt pierwszy

  Sytuacja z Magdą wygląda tak. Jest weekendowa noc, wracam z Konstancina, jadę Warszawską w stronę centrum. Krótko przed czwartą, na niebie już wyraźnie świta, zaraz wstanie letnie, zaspane słońce. Wysokie chmury – chyba cirrusy – nad wschodnim horyzontem. ‚Cirrus na niebie, pogoda się zjebie’ – przypominam dawną mądrość ludową. Z tych co

foto: Paweł Grott

Classic

  Łukasza wiozę niepierwszy raz. Raczej szósty, a może i ósmy od początku mojego uberowania. I to najmarniej. Czyli raz na jakieś dwa-trzy miesiące mam go na pokładzie. Niestety, tylko ja to pamiętam, bo Łukasz raczej nie: – My to się już kiedyś widzieli, panie Łukaszu – mówię zawsze, gdy już wsiądzie. – Nie sądzę – pada

foto: Paweł Grott

Kwestia honoru. Akt pierwszy

  Wracam z dalekiego wypizdowa. Czyli z Wawra. Na wyłączonej nawigacji tnę do centrum pustymi wawerskimi ulicami. Mozaikowa, Sulęcińska, Tawułkowa. Egzotyczne nazwy migają wokół mnie, jak wspomnienia z egzotycznych wakacji. Byle do Przewodowej, tamtędy dotrę do Wału Miedzeszyńskiego. Nawigacja wyłączona, niepotrzebna. Mało jest takich miejsc w Warszawie, w których nie byłem przez ostatnie pięć tysięcy uber-kursów.

foto: Paweł Grott

Janusz wyrusza w podróże

  Spory ruch dzisiaj i to przez całą noc. Na warszawskich ulicach masa ludzi, bo nie dość że ciepła sobotnia noc i wiara wyszła w miasto, to dodatkowo ogólnie gniewnie, naród się burzy w biało-czerwonych gestach, orlich okrzykach pod Sejmem, Senatem, Pałacem, innymi ważnymi gmachami. Nic dziwnego, że kurs za kursem wpada, rozwożę wszystkich po domach, bez wyjątku. I tak na

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Fiszbiny Moniki

  Czwartkowa noc nad Warszawą z wolna staje się piątkowym dniem. Na wschodzie, po praskiej stronie Wisły, niebo powoli zaczyna rozjaśniać się nad strzelistymi wieżami katedry przy Kościelnej, nad koszykową konstrukcją biało-czerwonej szachownicy stadionu. Choć zachmurzenie pełne, jak praktycznie co dzień tego lata. Taki klimat. Właśnie przejeżdżam mostem Poniatowskim, zbliżam się

foto: Paweł Grott

Sezon na podgrzybki

  Wolno wyjeżdżam z parkingu przy Chmielnej, prawie w podcieniach grobowo-czarnego biurowca. Na pewno kojarzycie ten budynek, co wyrasta w biednym zakątku Mirowa, tuż obok torów kolejowych pomiędzy dworcami, Zachodnim i Centralnym. Biurowiec choć dość nowy, mocno upiornie wygląda, przynajmniej jak dla mnie. Przypomina mi trochę granitowy katafalk wykręconą dłonią

foto: Paweł Grott

Bogusia

  Bogumiła ma fajny kapelusz. Biały, z takimi prześwitami, drobnymi dziurkami, chyba lekko koronkowy, okrągły w kształcie z dużym nieregularnym, opadającym rondem. Na lata dwudzieste, lata trzydzieste wzorowany, pierwsze skojarzenie, gdybym miał zgadywać, chociaż nie będę. Jeszcze się ośmieszę. Totalnie się nie znam na modowych hitach współczesnego kapelusznictwa. A tak swoją drogą, ciekawe od czego

Foto: Rafał Betlejewski

Gospel

  Tam gdzie mieszkam, na Mirowie, tuż obok mojego bloku stoi sobie kościół. Nic szczególnego z wyglądu, dość zwyczajny kremowy, trzypiętrowy budynek na planie prostokątu, o lekko zaokrąglonych rogach, na czerwonej, ceglanej podmurówce. Węższa podstawa tego prostokąta zamyka trójkąt zbiegających się w tym miejscu ulic, Pańskiej, Twardej i Siennej. Nie jest to zwykły kościół, w moim