Archiwa tagu: alkohol

foto: Paweł Grott

Wigilijny śledzik – część 1.

  Krótko po drugiej w nocy, wpół-śpiący, łapię zlecenie na Ursynowie. Machinalnie potwierdzam przyjęcie w aplikacji, przecieram oczy, staram się sprawdzić adres. Niby powinno wyświetlić od razu, tym razem telefon coś długo mieli, przetwarza dane z dżipiesa. Za to imię klienta wyskakuje natychmiast: Kondzio. I już wiem, że będzie wesoło. Po chwili pojawia się też

foto: Paweł Grott / jf

Epic

  Jest wcześnie rano, gdy zgarniam Jacoba z okolic Parkingowej. Podjeżdżam, gość  już czeka wyraźnie kontemplując załamania krawężnika przy rogu Żurawiej. Słania się przy tym na miękkich kolanach, biedaczek, w sumie nie dziwi, kolejny orkan właśnie przetacza się znad zachodniej granicy. Orkan Seba, bądź Tadeusz tym razem, niedługo alfabetu nie starczy

foto: Paweł Grott / jw

Michał, masz talent

  W życiu już tak jest, że jest różnie. Ludzkie talenty bywają w różnych kierunkach. Niektórzy budują replikę Notre Dame z miliarda zapałek, inni – na przykład taka Hanka – pięknie śpiewają gospel. O Hance historia była jakiś czas temu, może pamiętacie. Gospel Cóż, było minęło. Wspomnienie Hanki, tak jak i lato, wtedy w rozkwicie, tak jak

foto: Paweł Grott

Ostatnia akcja

  Radek każe na siebie dość długo czekać. Stoję w miejscu wskazanym przez niego w aplikacji. Czyli na pustym parkingu pod Lidlem, na dalekich Bielanach, krótko przed jedenastą w nocy. Wycieraczki w insigni rozmazują krople deszczu, wiatr zacina wściekle. Ot, uroki października, piździelnika. Dochodzi czwarta minuta odkąd dojechałem pod tego Lidla, gość się ewidentnie spóźnia. ‚Smętne

foto: Paweł Grott / jf

Ej, Wiktor nie śpij

Przy pawilonach na Smolnej koło Nowego Światu ogarniam Wiktora. Jest z panną, nawet fajną. Przynajmniej z buzi, bo resztę trudno określić, taka pora roku że okutane toto, zapakowane w płaszczyki, szaliki i w czapkach. Do tego pod parasolem, właśnie zaczęło siąpić. Myk i parasol złożony, jak skrzydła czarnego kruka, zmokniętego październikową słotą. Wrzucony beztrosko na tylną

foto: Paweł Grott

Książę Janusz

  Mija pierwsza nad ranem, ruch w nocy dość spory, choć to dopiero czwartek. Jeżdżę, wożę rozwożę. Po Tarchominach, Kabatach, po różnych warszawskich opłotkach. W Józefowie ze dwa razy już byłem tego wieczora. I po Woli też ganiam, choć tam akurat nie lubię. Same odcięte drogi dojazdowe, zamknięta Górczewska, rozkopana Płocka. Zatem szukam skrótów,

foto: Paweł Grott

Dilerka

  Wczesna czwartkowa noc, zalany deszczem plac Bankowy. Na nim ja, w zaparkowanym aucie, pod samym pomnikiem Słowackiego, co wielkim poetą był. Migam, mrugam kierunkami na pomarańczowo. Silnik włączony, grzeję się czekam na pasażera Gustava. Wycieraczki w insigni chodzą smętnie, ‚Tsik-Tsik’ robią. Ta z prawej bardziej rozmazuje, niż oczyszcza szybę. Ta z lewej,

foto: Paweł Grott

Koko Dżambo

  Wakacje się skończyły, do Warszawy wróciła młodzież. I hucznie świętuje swój fakt powrotu. Na ulicach, przystankach, w parkach i w skwerach. Z reguły grupowo, zawsze hałaśliwie. Deszcz i chłód im niegroźny, po prostu więcej piją, dla ogrzania. Nadchodzi taki moment, że i oni wracają do domów, wtedy hojnie szastają uber-kursami i to w selekcie. Wożą się na bogato i na

foto: Paweł Grott

Pisarz miłości

  Gdzieś na Chomiczówce łąpię zlecenie. Zaraz ogarnę pasażerkę Tricię, mam niewiele ponad kilometr do niej. Odbijam z Conrada w prawo i powinna być, dwa skręty i drobne tuż-tuż pokazuje nawigacja. Nic z tego, zamiast przelotowej drogi jakieś patriotyczne słupki białoczerwone, za nimi prostokątny śmietnik na kółkach, pękaty, syty, bo nakarmiony milionem puszek po piwie

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Magda. Finał

  Część druga. W poprzednim odcinku. Flashback: Weekend. Noc. Droga z Konstancina. Meteo-rozkminki. Cirrus na niebie, pogoda się zjebie. Zlecenie. Bielawa. Magda. Podjeżdżam. Są luksusy. I baldachimy. Wychodzi z willi. Z przyjaciółką. Plus dwa psy. Jeden leje na oponę. Nieważne. Jest mały. Magda wsiada. Halogen przy furtce. Mijamy. Magda mizia. Lubię. Magda

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider