Archiwa tagu: alkohol

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Magda. Finał

  Część druga. W poprzednim odcinku. Flashback: Weekend. Noc. Droga z Konstancina. Meteo-rozkminki. Cirrus na niebie, pogoda się zjebie. Zlecenie. Bielawa. Magda. Podjeżdżam. Są luksusy. I baldachimy. Wychodzi z willi. Z przyjaciółką. Plus dwa psy. Jeden leje na oponę. Nieważne. Jest mały. Magda wsiada. Halogen przy furtce. Mijamy. Magda mizia. Lubię. Magda

foto: Paweł Grott

Classic

  Łukasza wiozę niepierwszy raz. Raczej szósty, a może i ósmy od początku mojego uberowania. I to najmarniej. Czyli raz na jakieś dwa-trzy miesiące mam go na pokładzie. Niestety, tylko ja to pamiętam, bo Łukasz raczej nie: – My to się już kiedyś widzieli, panie Łukaszu – mówię zawsze, gdy już wsiądzie. – Nie sądzę

foto: Paweł Grott

Kwestia honoru. Akt pierwszy

  Wracam z dalekiego wypizdowa. Czyli z Wawra. Na wyłączonej nawigacji tnę do centrum pustymi wawerskimi ulicami. Mozaikowa, Sulęcińska, Tawułkowa. Egzotyczne nazwy migają wokół mnie, jak wspomnienia z egzotycznych wakacji. Byle do Przewodowej, tamtędy dotrę do Wału Miedzeszyńskiego. Nawigacja wyłączona, niepotrzebna. Mało jest takich miejsc w Warszawie, w których nie byłem przez ostatnie pięć

foto: Paweł Grott / jf

Podwójne żniwa Hasana

  Pierwsza wakacyjna weekendowa noc powoli dogorywa, z wolna ustępuje wschodzącemu nad Warszawą słońcu. Jest sobota nad ranem, studenci dzień temu skończyli sesję, teraz obficie świętują w mieście. Czyli chleją na umór, egzaminy, te zdane opijają po raz pierwszy, te oblane oblewają powtórnie. Wódką z browarem, tym razem. Głównie plenerowo, na nadwiślańskich bulwarach,

foto: Paweł Grott

Życie na Mirowie

  W sumie dość proste jest, to życie na Mirowie. Jak droga spod klatki schodowej, do nocnego. Stałą ekipę, towarzystwo zawsze mijasz po drodze, jak siedzą na przyrdzewiałych barierkach, co chronią nieistniejące trawniki. Szanuj zieleń, boś nie jeleń. Sączą tanie browary, gadają o życiu. Czy to noc, czy dzień. Czy słońce, czy słota.

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Samowolka

  Duży ruch dzisiejszej nocy, mocno większy niż normalnie. W mieście wyroiło się, nic dziwnego. W końcu weekend, jest ciepło, są juwenalia i to w kilku warszawskich uczelniach, jednoczasowo. Właśnie skończył się duży koncert na Bemowie w ramach tych juwenaliów, krótko po północy. Zgarniam, rozwożę nawalonych studentów WAT-u, po kolejnych imprezach. Główny kierunek:

foto: Paweł Grott

Topolowy puch

    Wcześnie się robi widno, o tej porze roku. Tuż przed trzecią niebo zaczyna granatowieć nad Warszawą od wschodniej, praskiej strony, potem dalej blaknąć, niebieszczeć. Szarówka tak w pół do czwartej. A o czwartej już całkiem widno, pomarańczowe smugi na niebie zapowiadają rychły wschód słońca. I obłędnie świergoli ptactwo. Fajny czas, ta wiosna. Wiosną

foto: Paweł Grott

Żona z Hollywood

  Kurs zamawia Caroline. Macha na mnie światełkiem ajfona, przy Świętokrzyskiej, pod samym aioli. Choć i bez tego machania bym ją zauważył. Bo trudno nie, wysoka laska, w opiętych białych spodniach, na długaśnych szpilkach z burzą blond włosów, jaśniejącą odbitym światłem neonów, jak latarnia w Rozewiu.  Trochę Caroline, trochę Karolina, okazuje się gdy wsiądzie, bo

Kawalerski

  Bezlitosne światła reflektorów wbijają mi się między oczy. I ślepią i grzeją, jednocześnie. Takie wash and go, tylko w wersji jak ze Stephena Kinga. Koszula lepi mi się do karku, jestem spocony, jak mysz. Grillowany jestem, ewidentnie. Bezlitosny typ mnie grilluje, co na czarnym foteliku, przede mną mruży oczy, przez

Kurna, zawodnicy

  Na zegarku w megance przeskakują cyferki, jedynka z lewej zmienia się w dwójkę, w piątkową, chłodną, wiosenną noc. Kwiecień-plecień bo przeplata, trochę kwietnia, trochę kwietnia, słyszałem w trójce dziś rano, lekko zmodyfikowane przysłowie. Wojciech Mann cytował, słuchacza. Niezmiernie mi się spodobało, więc wrzucam, dla utrwalenia, dygresyjna prywata. A pana Wojtka, tradycyjnie,

Arrow
Arrow
Slider