Archiwa tagu: ranek

foto: Paweł Grott

7:59

  Dobijam powoli do domu w ten środowy ranek. Słońce na niebie, korki już w mieście że pożal się, ostatnie godziny też były trudne. Nasze orły z czarnymi grały i przejebały parę godzin temu. A naród te smutki litrami browaru podlewał, zwłaszcza że noc krótka i ciepła, dziś nad Wisłą. Urąbany jestem jak Łysek po poczwórnej szychcie,

foto: Paweł Grott

Okruchy nocy

Poniedziałkowy świt to taka dziwna pora, trochę eklektyczna. Wszystko się wtedy miesza. Weekend z tygodniem, dzień z nocą. Ci pędzący do pracy, w garniakach, z tymi co wracają z dwudniowych imprez. Wymiętolonymi w opór. Wśród tych ostatnich  jest i Łukasz. Słania się na nogach przy skrzyżowaniu Jerozolimskich z Emilii Plater, pod Marriottem. Macha do mnie, jakby co najmniej Andżelinę

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Simple story

  Wieść gruchnęła nagle, bez sensu się wygadałem. A takie niusy po Mirowie to codzą, że hej. Pierwszy skomentował gospodarz. Gospodarz wie wszystko, od tego w końcu jest. – Witam, witam. Podobno się wyprowadzasz – rzucił krótko po szóstej rano, gdy wracałem z roboty. Odstawił miotłę, podał mi ciężką dłoń i przez chwilę zamilkł. – No tak –

autor: Paweł Grott / jf

Warzywniak

  Już jesień i to ewidentna. Nie ma co zaklinać. Klony klonowieją żółcią, buki czerwienieją czerwienią. Dzieciaki w parkach rozpierdalają kruche gałęzie kasztanowców w pogoni za kasztanami. Może jakiegoś ludzika ukręcą, choć coraz trudniej o zapałki. U mnie w żabce nie ma mowy, zaraz wyginą zapałki, jak żyletki. Zamiast tego zapalniczki pani proponuje, chińskie, z cycatą

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Znudzona kurwa

  Ta krótka historia zaczyna się od szukania żaru przy Marszałkowskiej. Uważni czytelnicy już wiedzą. Tutaj pierwsza część. Rudy anioł A tu ciąg dalszy. Potem skręcam z Brackiej w Jerozolimskie w lewo, zjeżdżam z mostu, dalej długo jadę Wisłostradą na północ. Loguję się do uber-aplikacji dopiero gdzieś w okolicach mostu Północnego. I zaraz łąpię zlecenie, w kolejnym kursie

foto: Paweł Grott

Koko Dżambo

  Wakacje się skończyły, do Warszawy wróciła młodzież. I hucznie świętuje swój fakt powrotu. Na ulicach, przystankach, w parkach i w skwerach. Z reguły grupowo, zawsze hałaśliwie. Deszcz i chłód im niegroźny, po prostu więcej piją, dla ogrzania. Nadchodzi taki moment, że i oni wracają do domów, wtedy hojnie szastają uber-kursami i to w selekcie. Wożą się na bogato i na wesoło. Wozić

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Rudy anioł

  Stoję na rogu Widok i Marszałkowskiej, pod domami Centrum, gdzieś pod tiikaj maksem. Na własnych nogach, poza autem, samochód zaparkowany na skos, tuż pod blaszanym ogrodzeniem. Za tym płotem kolejny raz budują rotundę, ten symbol Warszawy okrągły, zębaty, co był, a już go nie ma. Właśnie wyszedłem z siłowni, jest tam jedna taka w Zodiaku, 24/7 otwarta,

Kawalerski

  Bezlitosne światła reflektorów wbijają mi się między oczy. I ślepią i grzeją, jednocześnie. Takie wash and go, tylko w wersji jak ze Stephena Kinga. Koszula lepi mi się do karku, jestem spocony, jak mysz. Grillowany jestem, ewidentnie. Bezlitosny typ mnie grilluje, co na czarnym foteliku, przede mną mruży oczy, przez grube szkiełka

Play
Play
Play
previous arrow
next arrow
Slider