Archiwa tagu: śmiech

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Magda. Akt pierwszy

  Sytuacja z Magdą wygląda tak. Jest weekendowa noc, wracam z Konstancina, jadę Warszawską w stronę centrum. Krótko przed czwartą, na niebie już wyraźnie świta, zaraz wstanie letnie, zaspane słońce. Wysokie chmury – chyba cirrusy – nad wschodnim horyzontem. ‚Cirrus na niebie, pogoda się zjebie’ – przypominam dawną mądrość ludową. Z tych co

foto: Paweł Frott

Ciocia Irenka

  Ciocia Irenka sypie kawałami jak z rękawa, od samego wejścia do auta. O czym zresztą lojalnie uprzedza, chwilę potem jak brodaty gość, zamawiający kurs Jędrzej, podprowadza ją do astry, pomaga wsiąść na tylny fotel. Bo jest mocno leciwa, trzeba jej pomóc. – Niech pan zawiezie ciocię Irenkę bezpiecznie do domu, panie Pawle

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Panieński

  Cztery młode, rozbawione, wypachnione, długonogie, podchmielone miss wsiadają do auta na Mazowieckiej. Cztery kolejne też by chciały i ja też bym chciał, cóż przepisy ruchu drogowego nie pozwalają. Auto pięcioosobowe, na kolana nie wezmę, przecież prowadzę. Więc ta czwóreczka, co została na chodniku pod klubem poczeka na następnego ubera. Szkoda, że ja selekcji nie mogę zrobić akurat w tym

foto: Paweł Grott

Królowa życia. O Wandzie, co chciała Niemca

  Wanda walczy z walizką na mokrym, staromiejskim bruku,  Kółeczka sporego, beżowego samsonajta wpadają w szczeliny pomiędzy kamieniami, akurat wypełnione deszczówką, zacinający wiatr wcale nie pomaga. Kolejne uderzenie orkanu  centralnie trafia w beżowość materiału walizki, zmieniając uwięzione pomiędzy kostkami bruku kółeczko w idealny punkt oparcia dla dźwigni, którą staje się długość

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Ptasie radio

W miasteczku Wilanów, tuż przed szóstą rano, wsiada zapatulona Majka. –  Przepraszam pana – mówi – muszę chwilę poćwiczyć. Szach, mat, leżę. Ciekawe co będzie ćwiczyć, bo  raczej nie taniec. Chyba, że nowoczesny, oni różne tam formy mają, nie wiem, nie znam się. Na tej tylnej kanapie meganki mega ciasno, do tego Majka

Foto: Paweł Grott

Tadek pilotuje boeinga

Znów pasażer-pilot nad ranem. Wychodzi z bloku na Kabatach. Full uniform, czapka z wieloma otokami, plus pętelka centralnie pod daszkiem na tych otokach, Ten sam szlaczek walnięty na rękawkach marynarki, razy dwa, bo i dwa rękawy. Czarna kabinówka na kółkach, całkiem jak ten ranek na Kabatach. Tym razem polski pilot, nie kanadyjski*, widzę po uniformie. Czyli jedziemy

Foto: Max Pavlenko/war-saw.pl

Iza o boskich udach

Zlecenie Krakowskie Przedmieście. Weź tam kurwa dojedź. Strefa ograniczonego ruchu pojazdów. Taryfiarz nie jestem, auto dzisiaj bardziej sportowe niż hybrydowe, blachy inspektora weterynaryjnego też chwilowo nie posiadam /hybrydy mogą jeździć po krakowskim i nowym światem, a o blasze weta napiszę niebawem/. Już miałem anulować, gdy dzwoni telefon. Pasażerka Iza. – Pan Uber?

Play
Play
Play
Arrow
Arrow
Slider